środa, 6 listopada 2013

Janet Evanovich - Po drugie dla forsy

7/10



Kolejna odsłona kryminalnych przygód łowczyni nagród - Stephanie Plum. Tym razem, oprócz zawodowego poszukiwania kolejnego przestępcy, z różnym zaangażowaniem szuka również ... trumien, w założeniu na szczęście pustych, ale czego nie robi się dla kasy :) Również tym razem jej przygody przysparzają jej niekoniecznie miłych doznań, a dodajmy do tego zagrożenie dla babci Mazurowej no i z samej pracy w, po części, kryminalistyce dochodzi kwestia rodzinna. 
Książka ogólnie dość udana, jak poprzednia, która odniosła niebywały sukces na rynku, sporo fajnego humoru, szczególnie auto-humoru głównej bohaterki, która naprawdę w wielkim przymrużeniem oka traktuje i siebie, i swoją pracę, i jej stosunki z przystojnym policjantem Morellim. W tym 'odcinku' (potraktuję tę serię jako serial, na własny użytek, gdyż koleżanka uraczyła mnie kolejnymi 8 książkami o Stephanie, które teraz grzecznie leża na półeczce i czekają na swoją kolej do przeczytania) jest tyle samo wad, co zalet ile w poprzednim i wcale nie zmniejsza to radości z czytania.

Miałam taki miły cytacik do pierwszego tomiku, ale zapomniałam go wkleić, więc przytoczę go teraz, pomimo, że nie jest on z tej części.

Rzecz, się dzieje na obiedzie u mamy Stephanie, właściwie jeszcze przed wejściem do domu, po nieszczęśliwym 'wypadku' z kluczykami do samochodu, którego sprawcą (wypadku, nie samochodu) był niejaki Morelli.

Z kuchni wyjrzała babcia Mazurowa.
- Czy ktoś zwymiotował nam pod drzwiami?
- Nie, to Stephanie tak śmierdzi - usłużnie wyjaśniła mama.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...