czwartek, 20 lutego 2014

Philip K. Dick - Człowiek z Wysokiego Zamku

8/10

Powiadam ci, jaki przywódca, taki państwo. 

O czym traktuje książka? Mamy do czynienia z alternatywną wizją naszego świata. Wojnę wygrywają Niemcy i Japonia. Dzielą świat na dwoje. Choć akcja głównie dzieje się na terenie podbitych Stanów Zjednoczonych ze skrawków różnych informacji możemy wywnioskować sytuację polityczną i społeczną całości świata. Jesteśmy świadkami super szybkich lotów, z Europy do Stanów w czterdzieści pięć minut, podbojem kosmosu ze strony ekspansywnej - niemieckiej, ale z drugiej strony głównym medium jest nadal radio, a telewizję dopiero odkrywa się na starym kontynencie. Niestety też z różnych przesączonych informacji dowiadujemy się, że Niemcy nadal pławią się w swoim szaleństwie, czytamy o istnieniu obozów, czy czystce afrykańskiej.


Niemieckie społeczeństwo totalitarne przypomina jakąś zdegenerowaną formę życia, gorszą od form naturalnych. Gorszą we wszystkich swoich przerostach, w istnym potpourri nonsensów.

Naszymi przewodnikami po tym innym świecie są pan Childan - sprzedawca amerykańskich antyków w kraju podbitym, gdzie sam czuje się gościem we własnej ojczyźnie, pan Tagomi - Japończyk, szef Misji Handlowej i Juliana Frink, na pozór szalona i głupiutka żona Żyda, którego w swoim roztargnieniu puściła. A potem pojawia ona - książka "Utyje szarańcza", którą wydaje Amerykanin, to książka fantastyczna o tym jak mogłoby być, gdyby to Ameryka wygrała wojnę... A jeszcze nad tym wszystkim panuje inna księga, słynna wyrocznia I-Cing, to do niej zwracają się o poradę nasi bohaterowie usłużnie rzucając łodyżkami w poszukiwaniu rozwiązań.

- Jesteśmy śmieszni - mówił pan Tagomi - bo żyjemy według książki, która ma pięć tysięcy lat. Zadajemy jej pytania, jakby była żywa. Bo ona jest żywa. Tak jak chrześcijańska Biblia. Wiele książek żyje. Nie w przenośni. Duch je ożywia, rozumie pan?

Cała powieść jest na pozór psychodelicznie abstrakcyjna. Philip K. Dick stworzył dzieło ogromne, wielopłaszczyznowe. Mamy tutaj świat bohaterów książki, świat alternatywny do naszego, mamy swój w głowie do porównania i jeszcze jeden, o którym głosi książka wewnątrz książki. Mamy pozornie bezcelowe sytuacje, w których znajdują się bohaterowie. To znaczy dla nich są pewne czynności bezowocne, choć my jako czytelnicy widzimy ich wewnętrzny sens, którego oni ani nigdy nie poznają, ani nawet tego nie pragnąc przyjmując je jako ślepy los, czy pomyłkę.

Człowiek z Wysokiego Zamku jest cudowną pozycją, choć z początku wszystkie dziwaczne pomieszania wątków wydawały mi się na wyrost, to zakończenie przynosi naprawdę i wielkie zakończenie i pewne oczyszczenie. Czytając i wtapiając się w rzeczywistość dickowską pierwszym wrażeniem była jakby wizyta w szpitalu dla szaleńców opętanych własnym wewnętrznym światem, z których tylko niektórzy doznają przebłysku rzeczywistości, prawdy, która leży o krok i jest im wszystkim podana na przysłowiowym talerzu, żeby tylko zechcieli ją ujrzeć. Niesamowita.

Język książki nie jest modną łatwą i przyjemną prozą, lecz nie jest też wyjątkowo trudną. Dużo dyskusji o sprawach światowo - politycznych, bardzo wiele przemyśleń filozoficznych i życiowych. Książka jest skarbnicą psychologiczną. Postaci są nietuzinkowe i oryginalne, bogate i nieprzewidywalne. Naprawdę bardzo dobra książka.

Czyż nie jest prawdą, że żaden człowiek nie powinien być narzędziem zaspokajanie potrzeb innego człowieka?



Książka bierze udział w wyzwaniu: CZYTAM FANTASTYKĘ
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...