poniedziałek, 27 stycznia 2014

Harry Harrison - Zima w Edenie

8/10

Oto historia przetrwania: nic nie jest łatwe.
 
Drugi tom z cyklu i tak samo dobry. Jestem pod ogromnym wrażeniem kreacji Harry'ego Harrisona. Kolejna część pozostawia takie same pozytywne emocje w jakie wprawiła mnie pierwsza.

Kerrick, jak sam siebie opisuje pół Tanu (człowiek) pół Yilane (jaszczur), po udanym ataku na Alpeasak - miasto jaszczuroludu - prowadzi swoje życie wśród dziwnie złożonego sammadu (nazwijmy to grupy plemiennej) składającej się z niego i jego kobiety, Armun, ich syna, innego młodego chłopca i dziewczynki przygarniętych po drodze, łowcy Ortnara i dwóch samców Yilane. Wiedzie im się często 'pod górkę' choć trwają w pakcie o nieagresji. 
Agresywna i żądna śmierci ustuzou - ludzi, Yilane, Vainte, przeżyła atak na miasto, więc możemy być pewni, że ludzie łatwo mieć nie będą.

Nie da się przygotować mięsa bez śmierci zwierzęcia.

W tej części spotykamy jeszcze więcej ciekawych postaci. Spotykamy kolejne plemiona ludzkie - Paramutanów, którzy zamieszkują północne tereny. Są owłosieni na całym ciele radośni i mocno pobudzeni. Z drugiej strony natykamy się też na inną grupę jaszczurów. Tam, odmiennie od poznanych przez nas Yilane, spotykamy grupy, w których to stroną aktywną i agresywną są samce, a nie jak do tej pory w tych grupach społecznych.

Harry Harrison wykreował niesamowicie realistyczny świat. Społeczeństwa jaszczurów, a właściwie monarchie przedstawione szczegółowo przez autora. Rządy najwyższej, wykorzystywanie najniższych włącznie z nakazem wygnania z miasta jednoznacznego z uśmierceniem. Świetnie uchwycone są emocje nimi targające, nienawiść, chęć zemsty, pożądanie władzy absolutnej, czy nawet intrygi na 'dworze'. Bardzo interesujący jest też fakt inteligencji jaszczurzej o niebo wyższej od ludzkiej. Zabawa genami, wynalazki na miarę czasów nowożytnych. To wszystko naprawdę wciąga.

Po przeciwnej stronie mamy nas, ludzi, wiele różnych plemion, wierzeń, a nawet bardzo odmiennego wyglądu. Harry Harrison zadbał tu o wszystkie elementy: język, mitologię/wierzenia, tradycje, sposób polowań, a nawet rodzaj kuchni. Oddaję cześć każdemu stworzonemu elementowi kulturowemu książki.

Książka stanowi spójną całość. Tu wszystko gra, jest tak jak powinno być, ani przez chwilę nie odnosimy wrażenia, że coś nie pasuje. Całość jest przemyślana i inteligentnie spojona. Kiedy przy pierwszym tomie trochę drażniła mnie czcionka i styl tłumaczenia, tak w drugiej części zupełnie tego nie odczuwałam. Treść książki nadrabia wszelkie ewentualne niedogodności. Na zachód od Edenu i teraz Zima w Edenie zawierają wszystko to, co książka zawierać powinna. Przede wszystkim bardzo dobrą opowieść, po drugie - bohaterów. Rysy postaci, niezależnie od rasy, są bogate i pełne. Aspekty science fiction, czyli właściwie całej otoczki naszych uprzywilejowanych umysłowo przeciwników, czyli jaszczroludów są zachwycające. Wszelkie wynalazki, zmutowane organizmy, które są właścieie po to, by służyć swoimi zdolnościami.

Z niecierpliwym oczekiwaniem na kontynuację w tomie trzecim.

Kresem podróży życia jest zawsze śmierć.



Książka bierze udział w wyzwaniu: CZYTAM FANTASTYKĘ
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...