poniedziałek, 20 stycznia 2014

Harlan Coben - Schronienie

7/10


Jest powód dlaczego tu jesteś. Wszechświat ma pewien tor, drogę, którą musi podążać.

Z Harlanem Cobenem miałam już kiedyś do czynienia. Na chwilę obecną, jednak, nie pamiętam ani kiedy to wydarzenie miało miejsce, ani jakie dokładnie było to wydarzenie, z pewnością była to jedna z historii opowiadanych przez autora, której tytułu nie pamiętam, ale mogę śmiało powiedzieć, że imię i nazwisko autora utkwiło mi w głowie jako to, na które można liczyć chcąc przeczytać dobry thriller. Być może fakt, że mimo wszystko nie pamiętam tytułu, nie przekonuje Was do tego, że naprawdę uważam, że Harlan Coben pisze dobre książki, ale weźcie pod uwagę czynnik czasu, bo było to naprawdę dawno i zbyt wiele przeczytanych książek dzielących mnie od tamtego spotkania z autorem, a kolejnym czynnikiem jest wybór gatunku. Moimi ulubionymi są niezmiennie fantastyka i horror, potem mój wybór padnie na dobre kryminały, czy thrillery, a potem na całą resztę innych gatunków. Jestem pewna, że z jakąś książką Cobena spotkałam się przypadkowo na wakacjach, bądź chcąc zmienić perspektywę czytanych książek, ale dokładnie pamiętam, że musiała być to pozytywna emocja, ponieważ, w innym razie, nie sięgnęłabym po książki jego autorstwa ponownie. A podejrzewam, że tak jak ja i Wy pamiętacie, czego, czy kogo wolicie unikać.

Schronienie jest, może głupio zabrzmi to, co teraz napiszę, ale tak dokładnie układają mi się odczucia w głowie, uroczym thrillerem. Thrillerem jest ta książka jak najbardziej i w dodatku jest jak najbardziej urocza. 

Schronienie jest opowieścią o młodym Mickey Boliterze, który, po stracie, w zasadzie można powiedzieć, obojga rodziców, zamieszkuje z wujkiem, którego nawet niespecjalnie lubi. Zaczyna chodzić do nowej szkoły i poznaje nowych ludzi w tym, oczywiście, dziewczynę, która wpada mu w oko i, jak wygląda, nie pozostaje to bez wzajemności. Pewnego dnia Ashley znika bez słowa, bez znaku, a osamotniony nastolatek czuje, że musi się dowiedzieć gdzie i dlaczego, na domiar złego, zwariowana staruszka, którą miejscowi nazywają Nietoperzycą i snują legendy włączenie o porywaniu, a może i zjadaniu dzieci, zaczepia go oświadczając, że jego ojciec żyje.

Brzmi może banalnie, ale uwierzcie, że wcale takie nie jest. To naprawdę ciekawa historia z niezłą intrygą kryminalną. Co przyjemniejsze, nie jest wulgarna, jak wiele podobnych policyjnych powieści i wszystko jest okraszone zdrowym młodzieżowym humorem.

To doskonałe zaklęcie odpędzające niechcianych opiekunów. Gdy krzykniesz "odrabiam lekcje", rodzice zawsze zostawiają cię w spokoju. To działa lepiej niż krzyż na wampiry.

Naprawdę polecam, dobra rozrywka, szczególnie dla tych, którzy chcą się delikatnie zrelaksować i szybko, ponieważ, opisy są tam chyba sprowadzone do minimum, głównie dialog, więc czyta się błyskawicznie, lub tym, którzy nie przywykli do bardzo mocnych i brutalnych książek jako powolny i spokojny wstęp do gatunku.

Co jeszcze, dla mnie, przemawia na plus w tej książce jest to, że autor wspomina Polskę, przytaczając różne fakty. Zawsze ujmuje mnie kiedy zagraniczni autorzy zdają sobie sprawę, że w ogóle istnieje coś takiego jak nasz kraj :)


Książka bierze udział w wyzwaniu: CZYTAM KRYMINAŁY.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...