środa, 30 lipca 2014

Szymun Wroczek - Piter

7/10

Jeśli śmierć jest wiecznością, to chcę spędzić wieczność w czerwonych liściach.

Leningrad, Sankt Petersburg, Petersburg, czy tak po ludzku, prawie pieszczotliwie - Piter, to kolejna arena opowieści o Metrze. 
Iwan Mierkułow jest diggerem, człowiekiem, który związał swoje życie po ziemią z mroczną i kapryśną kochanką - powierzchnią, która podczas każdych odwiedzin straszy swojego oblubieńca, napuszcza na niego wściekłe stwory i razi promieniowaniem. 
Tym razem Iwan poszedł po coś szczególnego, sam, bez drużyny i znalazł to szczególne coś, co może ofiarować tej, która zdecydowała się pójść z nim do ołtarza. Niestety zaledwie na kilka godzin przed ślubem okazuje się, że ktoś ukradł z ich stacji, Wasilieostrowksiej, agregat, który utrzymuje ich oraz plantacje przy życiu, bez niego, czekają ich ludzi choroby, szkorbut, a potem i śmierć. I co wybrać walkę, wojnę, czy szybki ślub? Co ważniejsze jest w metrze dla ludzi w nim żyjących?
A wujek Jewpat dalej snuje swoje historie o LEA, która może im wszystkim dać prąd, ot tak po prostu, tylko trzeba tam iść i wcisnąć jeden guzik.


Wszyscy gramy swoje role - farmer, glina digger. I spektakl pod tytułem 'Wasilieostrowska' trwa...

Kolejna opowieść Metra Universum w mojej kolekcji i w dodatku naprawdę dobra, trzymająca klimat. Fakt, że początek zdawał się dość nużący i monotonny, w sumie czytałam go kilka dni, nie mogąc się wciągnąć nie wiedziałam, czy to 'wina' książki, czy obezwładniającego gorąca panującego na zewnątrz o każdej porze dnia i nocy, ale mniej więc od połowy książki wreszcie mnie trafiło i już poleciało ruchem dość niejednostajnym, ale z pewnością przyspieszonym

Szymun Wroczek serwuje nam ogromną liczbę postaci, którzy cierpią trochę na dokładności ich osobowości i mogą wydawać się nijacy, ale z czasem zaczynamy ich rozumieć i może nawet lubić. Wykreował kilka bardzo fajnych postaci, jak na przykład ksenofobiczny skinhead Uber (my personal favourite), profesor, czy Mandela, wielu osobom nie poświęcił odpowiedniej uwagi, a bardzo szkoda.

Co do fabuły, to muszę powiedzieć, że ta, po Korzeniach Niebios i Dziedzictwie Przodków naprawdę mi odpowiadała. Wreszcie cała powieść o wnętrzu metra, ludziach, ich życiu i walce z powierzchnią, z inną stacją, czy ze sobą samym. I znów mamy różne 'frakcje': Wegan, techników, 'normalnych', a nawet anioły. I to wszystko, oczywiście we właściwym ponurym otoczeniu. Tak jak i w Metrze 2033 ludzie zderzają się wiarą w urban legends, które miotają ich uczuciami i każą gonić za mrzonką wiecznego światła. Mamy też dziwne stwory i wszechobecne okropne szczury. Jest też chwila na godną, chwalebną śmierć niechwalebnego człowieka i niechwalebne życie człowieka poważanego i mądrego - oto cała rzeczywistość mikrokosmosu metra. Tragedia, zwątpienie, zdrada, śmierć. A co jeśli to wszystko tylko się wydaje, jeśli we wszystkim się pomylili? Jak potem żyć? Jak żyć teraz?

Moja recenzja może być znacznie subiektywna, ale Metro Uniwersum zawładnęło mną od pierwszej przeczytanej książki i, na szczęście, jak na razie nie zauważyłam w serii żadnej naprawdę 'złej'  książki. Mogą bardziej lub mniej 'metrowskie', ale nadal są godne przeczytania. Choć żądna nie doskakuje do genialności pierwowzoru. Zresztą wiecie, to tak jak z filmami, pierwszy jest świetny, a sequel to już tak mniej, bo wydaje nam się, że powinien bardziej, a tu nie, na pewno mnie rozumiecie :) Nawet gdyby ten sequel był tak samo dobry, a może i lepszy, to jednak jest tylko kolejną częścią, a jednak to pierwsza pozostawia ten smak odmienności, inności, nowości.

Piter to bardzo dobra książka polecam, choć zachęcam niezaznajomionych do przeczytania Metra 2033 tak na dobry początek.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...