poniedziałek, 28 lipca 2014

Cathy Glass - Skrzywdzona

.../...

Cathy Glass pracuje jako rodzina zastępcza. W przeciągu wielu lat przez jej dom przewinęło się mnóstwo krzywd, które Cathy próbowała wyleczyć za pomocą miłości, cierpliwości, bezpieczeństwa i codziennej rutyny.
Pewnego dnia przyjaciółka Cathy - Jill, informuje ją telefonicznie, że jest taka jedna mała ośmiolatka, która zostaje odtrącona przez kolejną rodzinę zastępczą. Cathy, której serce nie posiada pojemności, pomimo posiadania dwóch własnych dzieci, oraz jednej przysposobionej dziewczynki postanawia przyjąć pod swój dach kolejną skrzywdzoną duszyczkę.
Jodi jest małą ośmiolatką odebraną rodzicom ze względu na podejrzenie złego traktowania, ale to, czego w trakcie opieki nad małą Jodi dowiaduje się Cathy jest całym ogromem zła jakie spadło na jedną małą dziewczynkę.
Cathy Glass nie spodziewała się takiego ogromu nieszczęścia kiedy mała, opóźniona w rozwoju ośmiolatka przekroczyła próg jej domu.


Jest to taki typ książki, którego nijak nie da się ocenić. Mogę odnieść się w ocenie wprawdzie do języka, czy samej historii tylko po co? Przy takich książkach ważniejsze jest to, co sprawi, że my staniemy się inni. Może bardziej angażujący się, może uważniejsi, może tylko zastanowimy się chwilkę nad życiem, ale ten właśnie moment, tej chwili zamyślenia, jest właśnie unikalnym elementem każdej książki i sprawia, że książka pozostaje w nas na długo.

Skrzywdzona jest książką, która mówi o sprawach trudnych, jeśli nie najtrudniejszych. Tu dziecko, które normalnie powinno być oczkiem w głowie, rozpieszczonym małym groszkiem, cierpi z rąk najbliższych niewyobrażalne katorgi. Na szczęście, nie jest to beletrystyka opisująca te rzeczy dla dziwnych 'przyjemności' czytania o ludzkim barbarzyństwie, ale, z drugiej strony, niestety, jest historią prawdziwą, w której o makabrze krótkie życia małej dziewczynki dowiadujemy się ze strzępów, które przedzierają się z jej świata do jej opiekunki. 

W książce poznajemy też różnych ludzi, wspierających, odrzucających, czy głupich. Widzimy też wady systemu, który nigdy w porę nie potrafi przedsięwziąć odpowiednich kroków, a za nim cała maszyna urzędnicza ruszy, to mijają cenne dni, tygodnie, miesiące zanim na poważnie zajmie się pomocą skrzywdzonemu.

Nie mogę napisać o tej książce, że jest wspaniała, bo nie da się określić tak wielkiego zła dokonanego na dziecku. Jest, na szczęście, optymistyczna po tym względem, że komuś w końcu udało się Jodi zabrać od oprawców w jej własnym domu, ale to wszystko wciąż za mało.
Książka z pewnością, z opisaną historią, jest niezmiernie wstrząsająca i nie wiem, czy poleciłabym czytanie jej osobom bardziej wrażliwym. To, co w niej znajdziecie, nie mieści mi się w głowie, nie rozumiem jak mogą istnieć na świecie tacy zwyrodnialcy karzący swoje dzieci na taką wegetację, ponieważ życiem nie da się tego nazwać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...