czwartek, 3 lipca 2014

Michał Gołkowski - Ołowiany Świt

7/10

Misiek, nasz rodzimy polski stalker, codziennie przemierza Zonę - czarnobylskie tereny skażone. Napotyka tam różne niebezpieczeństwa, ponieważ Zona rządzi się swoimi prawami. Zona ma własną fizykę, własną florę i faunę i tylko ten, który jest świadomy jak mało znaczy i jak mało wie, może przeżyć i odkryć skarby, które Zona przed ludzkim okiem ukrywa, a i tych lekko nie odda a za cenę życia i zdrowia.
Po co w takim razie i Misiek, bohater Ołowianego Świtu i inni odwiedzają Zonę narażając się wiecznie na utratę czegoś tak bardzo większości ludziom drogiego - życia? Hm, a dlaczego czytamy książki, łowimy ryby, jeździmy szybko na motocyklu? Ponieważ pasja, adrenalina, niebezpieczeństwo, czy zwykła ciekawość wciąga, wchłania i nie pozwala nam odejść.


Prawdę mówiąc trochę bałam się sięgając po polskiego stalkera, wydawało mi się, że jest raczej literaturą nie dla nas, nie dla polskich autorów, ale jakże się myliłam. Ołowiany Świt jest bardzo fajną książką. Czarnobyl, miejsce, które od dawna kusi swoją historią nie tylko mnie, ma w sobie ogromny potencjał opowieści. Dlatego też sięgnęłam po książkę, nie wiedząc kompletnie nic o autorze.

Michał Gołkowski poza wybraną iście dla mnie tematyką, okazuje się być bardzo skrupulatnym bronio-filem, który przytacza nam wiele szczegółów dotyczących i samego oręża i taktyki walki. Poza tym autor świetnie oddaje tajemniczą aurę Zony oraz wprowadza ciekawe anomalie i oczywiście różne zmutowane istoty, nie zawsze zwierzęta, nie do końca ludzie...

Początkowo, nie będę tu nic ukrywać, książkę czyta się jak dziennik. Narracja pierwszoosobowa, każdy rozdział właściwie pozornie o czym innym. Nowy rozdział - nowa wyprawa - nowe potyczki. Ale jak wspomniałam to wszystko jest tylko pozornie odrębnymi wycieczkami po Zonie, całościowo przygotowuje nas po prostu do życia w niej właściwie przeżycia. Mniej więcej od połowy książki można zauważyć już pewien motyw przewodni, który skleca te wszystkie wcześniejsze wątki i wreszcie zmierza ku jakiemuś jednemu celowi, ale to w kolejnym tomie, który również zapobiegawczo zakupiłam razem z tym i teraz grzecznie czeka.

Spokojnie mogę polecić tę książkę miłośnikom post-atomowych klimatów wszelkiego rodzaju. Jest tu tajemnica, niebezpieczeństwo, adrenalina. Może nie jest to najświetniejsza książka tego typu, ale nasz, z naszych okolic i czyta się ją dobrze. Język jest w porządku i właściwie wszystko porządnie trzyma się przysłowiowej kupy :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...