czwartek, 27 marca 2014

Siergiej Łukjanienko i Wasiliew Władimir - Dzienny Patrol

8/10

Niektórzy uważają, że my, Ciemni, jesteśmy źli. To nieprawda. Jesteśmy tylko sprawiedliwi. Dumni, niezależni i sprawiedliwi.
I sami o sobie decydujemy.

 Dzienny Patrol to kolejny tom moskiewskiej serii o patrolach. W tej części mamy bliższą możliwość przyjrzenia się światu z perspektywy Ciemnych.
W dziwnej akcji któregoś z patroli silna wiedźma traci całe swoje moce, a u jasnych pewien mag również pozostaje wyssany z energii. Oboje kolejnym dziwnym trafem zostają rzuceni do tego samego obozu letniego dla dzieci, żeby swoje moce odzyskać. Tam jesteśmy świadkiem wielkiej tragedii i zarazem dość nieoczekiwanego starcia.
W tym samym czasie w Moskwie pojawia się także dziwny praworządny Ciemny, którego siła zdaje się rosnąć z chwili na chwilę, a na domiar złego do stolicy Rosji pozostałe resztki po starożytnej sekcie wwożą rzadki ociekający mocą artefakt demonicznego Ciemnego Maga - smoka.
Przy całej kumulacji potencjalnie przypadkowych wydarzeń rzecz przenosi się do mrocznej, zaśnieżonej Pragi u przełomu wieków razem z sądem inkwizytorskim.
Wszyscy jesteśmy ziarnkami piasku, między żarnami spraw Wielkich Panów i najlepszym wyjściem jest picie piwa i siedzenie cicho.

Łukjanieno wraz z Wasiliewem w tej części patrolu przedstawili wspaniały świat szarości Zmroku. Tutaj już nie mamy do czynienia ze zwykłymi zatargami pomiędzy zmrokowymi magami, czy nadużyciami którejś ze stron. W tej książce autorzy pokazali nam wspaniałą szarą strefę Ciemności i Jasności. Przecież to wszystko, całe nasze życie byłoby takie łatwe, gdyby tylko chodziło o rozróżnienie co jest dobre, a co złe, ale nikt nie gwarantował nam, że będzie łatwo. I, oczywiście, nie jest. Dzienny Patrol jako książka, nie frakcja, jest pełen wewnętrznych burz, sztormów, na które pozornie nikt poza nami samymi nie ma wpływu, pełen egzystencjalnych problemów i moralnych wyborów. 

Wszystko na tym świecie jest oszustwem, wymyślonym przez sprytnych ludzi, na które dają się nabrać ludzie mądrzy,

We wszystkich naszych wyborach, jako ludzie świadomi, jesteśmy pewni, że sami kierujemy swoim losem, ale czy naprawdę tak jest? Takie samo pytanie zadają sobie bohaterowie Dziennego Patrolu. Tylko po to, żeby zdać sobie sprawę, że stanowią tylko pionki na szachownicy gry, którą rozgrywa ktoś zupełnie inny. Wielcy Magowie, Hesser i Zawulon, są wspaniałymi i wytrawnymi graczami z doświadczeniem całych wieków, a to tylko sprawia, że ich łamigłówki i pobudki ciężko zrozumieć a co dopiero rozwikłać. Możliwe wydaje się tylko jedno - brak jakiegokolwiek ruchu, żeby zatrzymać coś, co sprawi, że staniemy się sobą, a nie zwykłym pionkiem w cudzej rozgrywce.

Tak się czasem zdarza - żeby pomóc przyjaciołom, trzeba najpierw pomóc wrogom. 

Dzienny Patrol to świetnie napisana urban fantasy. Tak jak przy poprzedniej części, tak i tutaj muszę przyznać, że te różne warstwy zwykłego świata wciągają czytelnika jak ruchome piaski - szybko i bezlitośnie. Czytelnik do cna wchłania rzeczywistość Łukjanienki. Ja przyjęłam ją całą i wydaje mi się ona całkowicie dopełniona. Niczego w niej nie brakuje i wszystko tam współbrzmi.

- Jesteś Ciemny - rzekł Antoni - Dlatego we wszystkim widzisz tylko zło, zdradę i podłość.
- Ja jedynie nie zamykam na nie oczu - odparował Edgar.

Ale największym chyba plusem obu patroli są ludzie - nieludzie. Postaci są niesamowicie żywe, a w tej części, odnoszę wrażenie, wyjątkowo obdarzone emocjami. Książka aż skrzy od nagromadzonej magii i energii. Ci bohaterowie to takie postaci, z którymi można śmiało sympatyzować, lub szczerze nienawidzić. Łukjanienko nie dał nam gotowych na wszystko odpowiedzi. W powodzi wydarzeń i natłoku sprzecznych i pozornie nieważnych informacji daje nam prawo wyboru, decyzji. Bo w życiu nic nie jest jasne, albo ciemne. A bez Ciemności nie ma Jasności. A świat potrafi się sam z siebie zatroszczyć  równowagę swoich sił.

Kimkolwiek nie jesteś czytelniku, niezależnym Ciemnym, czy niosącym nadzieję Jasnym, zastanów się czy na pewno jest tak jak myślisz, czy Jasny nie rzuca trochę cienia, a Ciemną nocą nie sunie jaśniejszy ognik? 

Nic dziwnego, że prawdziwi romantycy i miłośnicy wolności wybrali noc. Noc, a nie dzień, gdy nędza i śmieci skaczą do oczu, gdy widać, jak brudne i brzydkie są nasze miasta, gdy na ulicach pełno jest głupich ludzi, a na drogach - śmierdzących samochodów. Dzień to czas więzów i pęt, obowiązków i zasad. Noc to czas wolności.


Książka bierze udział w wyzwaniach:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...