sobota, 29 marca 2014

Natalia Rogińska - Gruba

6,5/10

Grubym wszędzie jest miękko. Otulina z tłuszczu działa jak anatomicznie dopasowana poduszka i nawet na niewygodnych siedzeniach w autobusie pozwala czuć się komfortowo. Nic nie uwiera, nic nie gniecie. Tylko sprzączka od stanika wrzyna się w ciało, ale z czasem zaczynasz ją ignorować.

Magda Jabłczyńska ma 28 lat i jest grafikiem komputerowym. Świetnym grafikiem komputerowym. Ponadto ma nadmiar kilogramów we własnym ciele, tylko, że nie jest to jakiś tam nadmiarek, to ogromny nadmiar. Magda waży 130 kilogramów i z trudnością przemieszcza się do pracy. Jednakże będąc tyle co bardzo dorodną kobietą nie zwalnia jej to ze zwyczajnych marzeń o zwyczajnym życiu. O pięknym biegaczu, który zatrzymał się przy niej, żeby zapytać  godzinę. Czy ten, który pozornie jak młody bóg wygląda, nie miałby ochoty na większą kobietę, a może po prostu lubi grube? To są myśli-marzenia Magdy. Dużej Magdy z najnaturalniejszymi dążeniami każdej kobiety. 
Magda, pomimo bycia dojrzała kobietą, wciąż mieszka z matką, a po różnych perypetiach życiowych zamieszkuje z nimi również jej babcia, którą uwielbia nad życie.

To niedobrze, jeśli zmieniamy coś tylko dla kogoś.

Na książkę Natalii Rogińskiej natknęłam się zupełnie przypadkiem. Kiedy skończyłam Dzienny Patrol, a Kot z dwoma Końcami zabrał tylko chwilkę, stanęłam nad wieczorem bez książki i to wydało się takie przerażające, że po krótkiej rozmowie z przyjaciółką już miałam ją pod ręką. Zaczęłam czytać i postanowiłam, że skończę, pomimo tego, że nie przepadam za taką literaturą.

Książka opowiada w trochę zakamuflowany sposób o otyłości, ale nie jest to książka z rodzaju 'gruba poznała księcia i schudła dla niego okazując się pięknością nie do pokonania przez żadną inną'. Nie, na szczęście Natalia Rogińska nie popełnia tego błędu. Obserwujemy zmagania Magdy z nadwagą, ale nie tylko. Jesteśmy świadkami nieprzyjemnego stosunku społeczeństwa do odbiegających od normy ludzi, walką bohaterki z własną niewspierającą, a toksyczną skoncentrowaną na sobie, matką i babcią, która tak bardzo kocha wnuczkę, że wkłada w nią wszystkie pełne cukru rzeczy, żeby wynagrodzić jej cierpienia. To dobra książka. Właśnie dzięki temu, że autorka nie zrobiła z niej kolejnej cudownej metamorfozy ułomnej kobiety w pięknego motyla. Tu możemy spojrzeć na tą opiewaną 'głębię wewnętrzną'.

Ciągle stał przede mną. Był jak grecki bóg, kwintesencja męskości, sam chłopięcy urok, ociekający potem obiekt pożądania prawdopodobnie każdej kobiety, również otyłej.

Jak widać w tym króciutkim cytacie, Magda ma fantazje jak każda inna kobieta. Książka obfituje w ogrom emocji od wzruszeń do frustracji. Magda - główna bohaterka, jest kobietą z krwi i kości można się z nią identyfikować, lubić ją, rozumieć jej dołki i wpadki. Matka - toksyczność chodząca, jest, dla mnie przynajmniej, totalnie antypatyczną osobą, która myśli tylko o swoim wybujałym ego i czerpie radość w wyzywaniu własnej córki. Babcia jest cudowna, dobra, ciepła - taka jak powinna być babcia. Jest też mnóstwo postaci drugoplanowych, koledzy i koleżanki z pracy, życzliwe sąsiadki, mnóstwo luda przetacza się po książce, a wszystkie takie ludzkie i prawdziwe, szczególnie jak przystało na nasze polskie społeczeństwo - małostkowe i krytykanckie w stosunku do innych. 

Fajne czytadło, które połyka się w chwilkę.


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...