poniedziałek, 30 grudnia 2013

Dmitry Glukhovsky - Metro 2033, Metro 2034

8/10

Metro 2033 jest historią życia w postnuklearnej Moskwie. Ludzie, którym udało się na czas dobiec do metra, lub ludzie akurat w nim tkwiący przetrwali, przeżyli wybuch i teraz żyją, czy wegetują w odmętach ciemności wielkomiejskich tuneli. Rzeczywistość ich otaczająca nie jest prosta, a życie ciężkie i niebezpieczne.
Część pierwsza opisuje wędrówkę Artema, członka stacji WOGN, do serca moskiewskiego metra - Polis, żeby przekazać ostrzeżenie o nadchodzącym nieuchronnie ogromnym niebezpieczeństwie. Wędrówka prowadzi go przez ogrom podziemnego życia, a na swojej drodze spotyka różnych...ludzi. To ciężka i mozolna droga, tułaczka z zagrożeniem z każdej strony. Tu czyhają monstra gotowe pożreć go ze smakiem, a tam za rogiem wysoce napromieniowany odcinek szlaku tuneli mami mózg obietnicami z przeszłości - kolorami, pięknymi istotami. 
W trakcie swojej drogi Artema, jak każdego z nas, trapią wątpliwości, czy to wszystko ma sens, gdzie skierować najbliższe działania i po co.


8/10

Kontynuacja Metra 2033, jest w zamyśle trochę inna. Postaci z tamtego kręgu stają się raczej odległe i nieważne, a na pierwszy plan wymykają się nowe, lub te, które poprzednio potraktowane były dość pobieżnie. Życie nadal powoli toczy swoje dzieje w podziemnych miastach wraz z ich okropnościami i tragediami. 
Ta część jest jakby trochę bardziej mistyczna, czy filozoficzna. Mam wrażenie, że, po świetnie napisanej pierwszej części, Dmitry Glukhovsky tym razem przenosi tak naprawdę akcję do wewnątrz. Tylko czy da się bardziej do wewnątrz, skoro wszyscy siedzą i tak już ciągle pd ziemią? Da się tym razem chyba książka i cała akcja rozgrywa się w nas, w ludziach na tych bardzo niskich pokładach emocjonalnych.

Obie książki uważam za rewelacyjnie napisaną literaturę postapokaliptyczną. Dla jeszcze niewtajemniczonych napiszę, że nie są to książki w żadnej mierze z rodzaju 'Gone', czy 'Igrzysk śmierci'. Tamte światy, pomimo równie wspaniałej kreacji, to bajki dla dzieci i wcale nie tak źle w nich żyć. Tutaj tak nie jest. To prawdziwy świat po zagładzie nuklearnej, po tym wszystkim c sami sobie ludzie zrobili. Tu jest ciemność, szczury, mutanty, strach, że przez halucynacje nie rozpoznasz zagrożenia, bądź pomylisz przyjaciela z wrogiem.
Dmitry Glukhovsky stworzył bardzo realną ponurą wizję przyszłej rzeczywistości, która tym bardziej przeraża, że tak naprawdę wcale nie musi być tak odległa i niemożliwa.
Bardzo dbrze czyta się obie książki i niezmiernie łatwo w nich utonąć. Wystarczy ciemność za oknem, cisza w pokoju i z łatwością wtopimy się w świat niezbadanych tuneli moskiewskiego metra.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...