poniedziałek, 12 maja 2014

Olga Gromyko - Zawód wiedźma część 2

7/10

Wolha Redna w spokoju wróciła na łono uniwersytetu magicznego po odbytej misji wśród niesłusznie cieszących się złą sławą wampirów - krwiopijców. Co więcej przywiozła ze sobą bagaż doświadczeń nader pozytywnych, a wiele zostawiła za sobą - przyjaciół, których szczerze polubiła.
Część druga Wiedźmy wita nas światem życia uczelnianego i nawet pozauczelnianego. Towarzyszymy W. Rednej na wykładach, egzaminach i podczas turnieju łuczniczego. I, jak się okazuje, nie tylko my.
Do Starminu przybywa sam władca wampirów, przebrany w stosownej długości bródkę zakrywającą kły. Gdy mistrz każe pilnować go naszej wiedźmie i strzec jak oka w głowie, ona już czuje, że coś tu musi być na rzeczy. Sam Len wydaje się świata nie widzieć poza nagrodą w turnieju, mieczem, którym ośpiewany w legendach ludzkich i nie tylko, bohater smoka okrutnego głowy pozbawił i ze skarbów obłupił. A miecz jak to miecz starożytny, zardzewiały, wyszczerbiony i z pewnością swoje lata sławy ma daleko za sobą. Co takiego ma w sobie ten miecz, że sam władca wampirów zdaje się nie umieć bez niego żyć?
Ano coś tam ma i to coś zostaje ukradzione sprzed samych rąk zwycięzcy przez chyłkiem wyskakującego spod ziemi wałdaka i na powrót pod nią zaciągnięte.
Len, Wolha i Wal, zaznajomiony troll najemnik, postanawiają odzyskać skarb.



Druga część Zawodu: Wiedźma bawiła mnie tak samo jak i pierwsza. Generalnie jest to literatura akcji przygodowej ociekającej dobrym humorem z dwuznacznymi żartami. Czyta się ją szybko i z ogromną przyjemnością. Olga Gromyko kupiła mnie Wolhą i Lenem, a może Lenem i Wolhą? ^^ Bardzo lubię postaci przez nią przedstawione są zabawne i pełne wigoru, nieustannie sobie dogryzają, ale zawsze na poziomie.

Nie jestem przekonana teraz po drugiej części do jakich czytelników autorka właściwie kieruje swoją powieść, wydaje mi się, że do młodzieży, ale naprawdę nie jest to jakiś prymitywny paranormal romans, który wyszedł z Angelfall. To jest fajna historia w konwencji fantastycznej, która z pewnością podreperuje humor. Autorka ma ten szczególny dar pisania, że pomimo, iż pisze w zasadzie do młodszego pokolenia (niż moje w każdym razie ;p) to spokojnie każdy bez względu na tenże wiek w metryce będzie się dobrze bawić przy przygodach Wolhy, radować jej ciętym językiem i cieszyć celnymi czasami i sarkastycznymi ripostami Lena. Wiedźma jest jak dobra kreskówka z obecnych czasów: niby dla dzieci, a rodzice się lepiej bawią :)

Książka kończy się z przytupem i ogólnym hukiem, więc nie powinna żadnego z czytelników pozostawić w niedosycie, a ja już całkiem niedługo przeczytam kolejną część :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...