poniedziałek, 19 maja 2014

Wymarzone Czytadełko - Śniący za Dnia

Wymarzone czytadełko Śniącego za Dnia
Mam zaszczyt brać udział w zabawie autorskiej stworzonej przez Dominika z bloga Śniący za Dnia. I wreszcie mam troszkę czasu, żeby zabrać się za odpowiedzi :)
Niestety, jak się czasami przewrotnie okazuje, więcej wolniejszego czasu w maju miewam w tygodniu niż w weekendy ;(
Tak więc 'słowo się rzekło, kobyłka u płota.'

1. Jaki tytuł nosiłaby Twoja wymarzona książka? 
To jest dość problematyczne pytanie. Jest tak wiele tytułów, które przyciągają oko, niektóre z nich nie są nawet konkretnymi słowami a raczej wymyślonymi neologizmami. Przede wszystkim musi w jakiś sposób zwracać uwagę myślą, konceptem i najlepiej w połączeniu z interesującą okładką. Myślę, że tytuł + okładka to w jakiś sposób nierozerwalna całość, która albo mnie 'weźmie', albo nie. Bo wyobraźcie sobie półkę, na której stałyby książki, wszystkie w białych pustych okładkach z czarnymi tytułami napisanymi taką samą czcionką - jaka tragiczna nuda, jeszcze najlepiej bez wskazania autorów, żeby się nie sugerować. :)
2. Do jakiego gatunku literackiego można by ją zaliczyć?
 
 U mnie to łatwo przewidzieć - fantastyka najlepiej z elementami mocniejszego horroru, gdzieś w okolicy przyszłości na terenach postapokaliptycznych mmm :) Teraz jakąś taką fazę mam w moim czytelnictwie.
3. Do stylu pisarskiego jakich autorów mogłabyś/mógłbyś przyrównać formę treści w tej książce?
 Kurczę, chyba takie zmieszanie piór mistrzowskich Koontza z Tolkienem. 
4. Gdzie miałaby się toczyć akcja książki?
Zupełnie nie ma znaczenia, może toczyć się tu na naszej starej dobrej ziemi, ale również gdzieś w przestworzach, czy kompletnie wymyślonej rzeczywistości. Liczy się fabuła i emocje, nie miejsce.

5. Kto byłby jej głównym bohaterem?
Będąc niezrzeszoną feministką (żart), kobietą pracującą (żadnej pracy się nie bojącej) i waleczną Matką-Polką (lol) wydawałoby się, że powinna być to kobieta, ale kobiety w literaturze są tak nudne i rozlazłe i zawsze zakochują się nie w tym co trzeba i płaczą - ohyda. Naprawdę już wolę, żeby to był potwór z bagien ;D a serio to jakiś fajny mężczyzna, najlepiej, żeby nie był przystojny, tzn. taki w obecnych standardach dziewczęcych. Musi być duży, mieć trochę ciała, może gdzieś jakąś słodką bliznę ^^ może być też łysy, ale przede wszystkim musi być Mężczyzną. Nieokrzesany, 'niewyczesany', trochę wycofany, ale na pewno inteligentny, jest to nieodłączna cecha dobrego bohatera.
6. Na czym opierałby się wątek przewodni?
Hmm, to trochę gorsze od wyboru bohatera, ale myślę, że powinna się skupiać (książka) na jakimś mega odjechanym psychologicznym zakręceniu, jakiś element mocnego strachu, tak jak w książkach Koontza, że bałabym się wyleźć z łóżka do łazienki ;p
7. Książka posiadałaby szczęśliwe zakończenie czy też nie?
Niekoniecznie. Lubię jak zakończenie jest pozytywne, bo to miłe i jakieś takie napawające nadzieją, ale, z drugiej strony, ostatnio w większości książek nieustannie zauważam 'and they lived happily ever after'. Już trochę stało się nużące. Poza tym dramatyczne zakończenie niesie wiele emocji i pozostawia taką zadrę w duszy, że trudno o książce zapomnieć. No i zmusza do myślenia, bo gdzie ludzie to przecież wszystko możliwe...
 
8. Napisana byłaby prostym językiem czy może treść kryłaby symbolizm i szczyptę filozofii?

Znów muszę pogodzić się z niejaką mieszanką, bo prosta, jak najbardziej, ale nie za prosta. Symbolizm, filozofia, mistyka - mniam. Wszystko jest dobre o ile nie występuje w nadmiarze.
 
9. Co prezentowałaby okładka?

Z pewnością musiałaby się odnosić w jakiś sposób do tytułu, lub głównego wątku w książce i musiałaby być odpowiednio atrakcyjna i chwytliwa. Dla mnie to mogłaby być jakaś ponura, ciemna scena w czerni i bieli z minimalnym elementem koloru gdzieś w rogu u dołu, który nieuchronnie przyciągałby do siebie oczy przechodzącego.
10. A może już odnalazłaś/odnalazłeś "Wymarzone czytadełko?

Wymarzonego może nie odnalazłam choćby dlatego, że, jak większość ludzi mam nadzieję, nadal się rozwijam i moje gusta czytelnicze ewoluują w różnych kierunkach kompletnie niezależnie od mojej woli. Staram się nie ograniczać do żadnego gatunku, choć, również jak większość z Was, mam swoje ulubione gatunki. Moimi 'flagowymi czytadełkami' są z pewnością: Władca Pierścieni i Silmarillion, które czytam regularnie, co dwa/trzy lata, stare horrory Koontza, Edgar Alan Poe w całości w zasadzie, Oscar Wilde'a, a od jakiegoś czasu i Shakespeare. 
Co chwilę, w zasadzie, natykam się na książkę, która wspaniałą treścią i wykonaniem uwodzi mnie i prowadzi do ogromnego zadowolenia czytelniczego.
Myślę, że ideału nie ma i nie znajdę, bo i ze zmieniającym się wiekiem i z coraz nowymi doświadczeniami życiowymi zmienia się podejście do książek, które kiedyś wydawały mi się takie wymarzone. Niemniej autorów, których wymieniłam darzę ogromnym szacunkiem za dzieła, którymi obdarowali całą ludzkość. 
Mam nadzieję, że jeszcze przez długi czas nie znajdę 'wymarzonego czytadełka', bo wtedy oznaczać to będzie, że w literaturze już nic więcej nie będzie się działo ;)


Do wspólnej zabawy wzywam:
monweg 
oraz
MartęK 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...