środa, 2 kwietnia 2014

Paullina Simons - Jedenaście Godzin

5/10

Didi Woods jest w zaawansowanej ciąży, właściwie już tylko dni dzielą ją od rozwiązania. Nie jest to jej pierwsza ciąża, a w domu są jeszcze dwie córeczki i mąż Richi. Kobieta jest przykładną katoliczką. Pewnego ranka postanawia wybrać się na zakupy, aby o 13 spotkać się z mężem na lunch i może rozwikłać drobną małżeńską kłótnię z poprzedniego wieczoru. W pewnym momencie napotyka się na młodego mężczyznę, który wzbudza w niej nieokreślony wręcz karmiczny strach. 
Mąż niecierpliwie czeka na Didi w restauracji bezskutecznie próbując się do niej dodzwonić. Nie rozumie dlaczego wystawiła go do wiatru, a może właśnie dokładnie rozumie, może chce mu dać nauczkę za wczoraj. Jest zły, bardzo zły. Postanawia ją znaleźć i nie być miłym kiedy znajdzie ją w jednym z kilkunastu sklepów, czy salonie fryzjerskim. Postanawia zrobić jej karczemną awanturę, pomimo ciąży, pomimo wszystkiego. Odchodzi od zmysłów. Kiedy obok jej nowiutkiego samochodu zauważa rozsypane precelki, z których jeden jest nadgryziony, a torebkę czuć jej mleczkiem do ciała, którym zawsze się naciera, jest przerażony i dzwoni na policję. 
Jako mąż, jest jednym z pierwszych podejrzanych.



Po tę książkę sięgnęłam głównie z powodu autorki. Dawno temu czytałam całą serię Jeźdźca Miedzianego i byłam zauroczona stylem pisarki. Jej sposób obrazowania ludzkich, zwyczajnych dziejów w obliczu tak strasznej katastrofy jak Druga Wojna Światowa i głodu zaglądającego w oczy, był bardzo przekonujący i wzruszający jak również wręcz tragiczny, bardzo rzeczywisty.

Tym razem chciałam zobaczyć autorkę w innej odsłonie jaką jest thriller. Muszę powiedzieć, że nie jest najgorsza, choć jakby spodziewałam się jakby trochę innej historii. Sam w sobie nie jest zły, całkiem przyzwoita historia z niezłym psychopatycznym wątkiem. Niemniej na minus zadziałały tu jakaś pewna przewidywalność i może stanowczo nadmierna heroiczność. Oba te elementy sprawiły, że powieść nie była dla mnie realistyczna. Prowadzenie samej akcji poszukiwawczo-ratunkowej dość nieudolne z agentami, którzy chyba nie do końca wiedzą jaki następny ruch wykonać, chyba, że ktoś im podpowie.

Sama sprawa kryminalna dość wstrząsająca. Porwania bliskiej rozwiązania kobiety z centrum handlowego w środku miasta. Nikt nic nie widział i nikt nic nie słyszał, a ci, którzy widzieli, nie uwierzyli. Takie rzeczy się zdarzają, szkoda tylko, że zabrakło w tej całej sprawie okruchu suspensu. Wiem, że całe wydarzenie trwało tylko Jedenaście Godzin, ale nie oznacza to, że nie było czasu na zbudowanie napięcia. Z drugiej strony koniec okazuje się mega brutalny, żeby nie powiedzieć przerysowany w stosunku do całości tekstu.

Jeśli chodzi o sam 'proces czytania' ;) to trzeba oddać autorce, że czyta się ją wyjątkowo łatwo i niezmiernie szybko, choć z drugiej strony ma raptem 300 stron obfitujących głównie w dialog. Język jest prosty, nawet bardzo prosty i nie spotykamy żadnych utrudniających zrozumienie treści skoków do przeszłości, czy pokrętnych filozoficznych zagwozdek. 

Prosta, dość wstrząsająca historia kryminalna, napisana łatwym językiem.


Książka bierze udział w wyzwaniach:
CZYTAM KRYMINAŁY
HISTORIA Z TRUPEM
KLUCZNIK 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...