czwartek, 17 kwietnia 2014

Jane Austen - Duma i Uprzedzenie

8/10

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęście tylko żony.

Pewnego dnia do majątku Netherfield Park ma przyjechać młody mężczyzna stanu wolnego, a pan i pani Bennet mają 5 córek na wydaniu. 
Pani Bennet, chociaż nieokrzesana i niskiego pochodzenia już widzi swoją najstarszą córkę, piękną Jane jako panią tego majątku.
Pan Bingley, który wraz z siostrą i przyjacielem zmierzają na wieś, wnoszą ze sobą również ożywienie w hrabstwie, nadzieje matek na rychłe zamążpójście z jednym z nich i rozkosz oczekujących je tańców, ploteczek i nowych sukni.
Lizzy, ulubienica ojca, pana Benneta, zdaje się pałać dość agresywną i naganną emocją w stosunku do przyjaciela potencjalnego męża swojej siostry, Jane. 
Kiedy młodzi kawalerowie postanawiają opuścić wieś, pani Bennet jest zrozpaczona, a Jane cicho przeżywa porażkę młodego serca. 
Na domiar złego najmłodsza córka państwa Bennetów ucieka z oficerem do Londynu, bez ślubu, a taka hańba kładzie cień na ewentualne szczęście pozostałych córek.


Duma jest, jak mi się wydaje, grzechem dosyć powszechnym.

W zasadzie muszę przyznać, że po książkę tego typu, czyli zwykły 1000% romans sięgnęłam sama, niezmuszana i bez żadnych wskazań. Po prostu w pewnym momencie mając na półce gotowe lektury na najbliższe kilka dni zauważyłam, że to sama fantastyka, a akurat teraz złożyło się, że post-apo, lub mordercze thrillery. Pomyślałam, że chętnie, ale odmiany, przeczytam coś kompletnie innego. Padło na klasykę i Jane Austen.

Jane Austen oczarowała mnie całkowicie, zauroczyła i przekabaciła. Ponieważ wcześniej czytałam Dumę i Uprzedzenie i Zombie miałam niejaki zarys samej opowieści, ale oczywiście, pomimo, że całkiem nieźle się ubawiłam przy zombie w klasyce, nie da się nijak porównać uniesień z obu tych książek. Nigdy nie pomyślałabym, że 'zwykły' romans może być taką ładną i przyjemną odskocznią i relaksem. Ale, jak już pisałam przed chwilą, autorka mnie oczarowała.

Szczęście w małżeństwie jest całkowicie kwestią przypadku. Wzajemna znajomość usposobień, czy też ich podobieństwo przed ślubem, bynajmniej nie przysporzy im szczęścia. Zawsze jeszcze wystarczająco zmienią się w przyszłości, by otrzymać swą porcję utrapień. Lepiej więc wiedzieć jak najmniej o przywarach człowieka, z którym ma się spędzić życie.

Mogę śmiało powiedzieć, że Jane Austen to Oscar Wilde w wydaniu kobiecym. Książka aż obfituje mądrościami życiowymi, sarkastycznymi ripostami i ogólnie walką światłych umysłów, która na tle małomiasteczkowych postaci ze starej Anglii tak świetnie podkreśla absurdy społeczne. W ogóle język autorki to istne arcydzieło. Po ochłapach językowych, które funduje nam telewizja, radio, czy prasa dla pospólstwa, tu aż oczy odpoczywają przy słowach i pięknej składni z czasów.

Sama treść może nie jest niczym niezwykłym, ale to nie tego trzeba szukać w tej książce, tylko właśnie tych wartości ponadczasowych, które wspaniale wplecione są w historie miłosne obsadzone w XVII/XIX wiecznej Anglii. Pięknie namalowane krajobrazy i życie ludzi z różnych wyżyn społecznych rewelacyjnie pokazują codzienność i kulturę, a często i jej brak, tamtych czasów. Dodatkowym ogromnym plusem są niezwykle trafne obserwacje psychologiczne. Nasi bohaterowie powieści są dopracowani i barwni. W dodatku wielu z nich przechodzi istną przemianę, którą obserwuje się z zainteresowaniem.

Chyba stanę się fanką Jane Austen :)

Myśl o przeszłości tylko wtedy, kiedy może ci ona sprawić przyjemność.


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...