Paranoja i strach Henrika Pettersona narasta. Nie, żeby nie miał ku temu powodów. Po wszystkich przejściach w poprzednich częściach dobrze wiemy jak nieodłączne poczucie bycia obserwowanym i wpadania właściwie w coraz to większe kłopoty zmniejsza pewność siebie naszego bohatera.
Tym razem HP od początku oskarżany jest przez władze o planowanie zamachu terrorystycznego o wielkiej skali na rodzinę królewską. Jego wcześniejsze, udokumentowane przecież filmikami, wystąpienia o wątpliwym charakterze społecznym ewidentnie wskazują jego osobę jako potencjalnego sprawcę zamachu.
Rebecca otrzymuje wiadomość o konieczności płacenia skrytki bankowej, której nigdy nie posiadała. Kiedy, w końcu, udaje jej się dobrać do jej wnętrza, znajduje tam zwitki plików banknotów, fałszywe paszporty jej nieżyjącego ojca i ... broń.