niedziela, 30 listopada 2014

Kiera Cass - Rywalki

 Illea - nowy młody kraj powstały na zgliszczach skompromitowanych Stanów Zjednoczonych Ameryki, podźwignięty z bycia Chińskim Stanem Ameryki, zbrojnie wyrwany z okupacji Chińskiej stanowi już odrębne państwo, którym rządzi król i królowa.
Nie jest łatwo żyć w tym kraju. Społeczeństwo podzielone na klasy, które ściśle trzymają się zasad i praw nowego kraju. I godzina policyjna.
W tym wszystkim poznajemy Amy, Americkę Singer z klasy artystów, śpiewaczkę i instrumentalistkę, a przy tym lekko krnąbrną, upartą i radosną rudowłosą dziewczynę, która w tajemnicy przed wszystkimi spotyka się i jest jednocześnie zakochana w mężczyźnie z niższej klasy społecznej, Aspenie, z którym potajemnie po godzinie policyjnej spotyka się w ciemności w domku na drzewie za co grozi im przynajmniej kara więzienia. 
Tymczasem nadchodzi termin wybrania żony dla księcia Maxona, w związku z tym wszystkie dziewczyny z całego kraju są proszone o wysłanie swoich zgłoszeń do wyborów, gdyż tradycyjnie następca tronu wybiera swoją małżonkę spośród ludu.
America, ze względu na naciskającą ją matkę i, o dziwo, Aspena, wysyła swoje zgłoszenie i, jak można się domyślić, zostaje wybrana do ścisłej 35 dziewczyn, które zamieszkają w pałacu i będą rywalizować o rękę księcia i koronę.


Dzięki Dyskusyjnym Klubom Książkowym nasza biblioteka ponownie wzbogaciła się o przyjemny stosik interesujących książek. Jak zwykle podzieliliśmy się na pół i tak jedna część została wybrana przez młodych członków naszego klubu, druga przez hmm długoletnich. Jedną z książek wybranych przez swieżynki jest właśnie przybliżana przeze mnie dziś - Rywalki i jest to też pierwsza z książek ze stosiku, za którą się wzięłam, choć na mojej półeczce już czekają inne, w śród których są i takie, które sama wybrałam. Niemniej zaczęłam od tej, ponieważ zanim rzuci się na nią rzesza naszej młodzieży, to chciałam zobaczyć, co im w głowach literacko siedzi :)

Rywalki Kiery Cass od razu trudno mi zakwalifikować do konkretnego gatunku tzn. oczywiście jest to romans, ale i jakby antyutopia, i nawet może nie od razu post-apo, ale na pewno post-something. Samą formą bardzo nasuwają się skojarzenia do Igrzysk Śmierci, no przynajmniej mi się nasuwają, no bo w końcu cały kraj 'oddaje' swoje kandydatki, a przecież wybrana przez księcia dziewczyny opłynie takim splendorem, że oświetli cały stan i ludzi w nim mieszkających.

Świat przedstawiony przez autorkę jest bardzo nieatrakcyjny, nie ze względu pisarskiego, ale takiego zwyczajnego, do życia. Społeczeństwo klasowe, tak wiem nic nowego, właściwie większość dystopii opiera się na takim, gdzie klasy nawet nie są nazywane, a są po prostu Jedynką, Dwójką, Trójką i tak dalej do Ósemki, a potem już tylko bezdomni i wygnani. Każdej klasie przypisane są odpowiednie stanowiska, co wiąże się z odpowiednimi miejscami pracy i, co za tym idzie, zarobkami. Rodzina głównej bohaterki to artyści z kręgu Piątek, więc i głód im nie obcy, bo stoją raptem o jeden kroczek wyżej od służących. Społeczeństwo (przynajmniej to biedniejsze) ma jeden program telewizyjny, który wypada oglądać - to Stołeczny Biuletyn Illei i godzinę policyjną, poza tym wysokie kary, brak pieniędzy i używane ciuchy, Trudny świat i ciężkie życie.

Arena, na której rozgrywają wydarzenia jest bardzo klaustrofobiczna, w zasadzie oprócz wstępu i opisanego w nim życia Americki, cała historia rozgrywa się w pałacu króla i królowej. Gdyby nie szczątki życia opisywane skromnie przez Amy nic właściwie nie wiedzielibyśmy  kraju, choć i tak niewiele wiemy, a to, co jest nam dawane trzeba sobie poukładać i przefiltrować przez oczy nastolatki. Można się pokusić o stwierdzenie, że autorka opisuje tylko życie, a raczej chwile z życia nastolatki bez otoczki. Znamy tak naprawdę tylko Americkę Singer, jej rodzinę, trochę rodzinę Aspena, trochę życie w pałacu, więc kawałki życie księcia i w zasadzie nic ponadto. Wszystko jest bardzo jednostronne i nieobiektywne. 

Tu następuje chyba najsłabsza część książki, czyli bohaterowie. Dla mnie przede wszystkim są płytcy i przewidywalni. America jest krnąbrna, ale inteligentna, uparta, ale dobra i wspierająca, jej rywalki jeśli są miłe, to albo nudne, albo same widzą, że księcia nie kochają i że korona nie dla nich. Te, które księcia chcą wygrać są manipulatorkami z wyższych klas społecznych, spiskują przeciw wszystkim chociaż wszystko w życiu mają, chcą jeszcze więcej, a książę? No cóż, przede wszystkim jest przystojny i okazuje się ciepły i miły, wychowany w odizolowaniu nie wie jak jest na świecie, ale jak tylko ktoś (wiecie kto?) mu uświadamia, od razu podejmuje kroki do czynienia dobra. Trochę nuda, co?

Dlaczego w takim razie ta książka odnosi takie sukcesy? Można się długo zastanawiać, tak, jak ja pisząc teraz zastanawiam się, co sprawiło, że nie rzuciłam jej w kąt, bo przecież to prostacka grafomania. Hm, myślę, że w tej książce jest magia, ale nie z pogranicza fantastyki ciekawa i niebezpieczna. Ta magia to baśń. Od dziecka kocham baśnie i to one wprowadziły mnie w świat dojrzalszej fantasy, mam d nich słabość i sentyment i tak odbieram Rywalki. Kiera Cass uchwyciła wszystkie elementy baśni i splotła z nich rozbudowaną bajkę dla starszych. Nie jest to zwykły, tradycyjny romans, to Kopciuszek w nowym wydaniu jest słodki i przyjemny w odbiorze. Moja kobieca strona osobowości jest zachwycona produktem, który wyszedł spod palców autorki. Może powinnam przeczytać tę książkę w święta przy padającym lekkim śniegu i świeczce mrugającej obok, ale przeczytałam ją teraz i nie żałuję, wręcz przeciwnie, nawet powiem, że poszukam kolejnych tomów, żeby popatrzeć jak rozwija się ta opowieść. Język powieści jest bardzo prosty i sprawia to, że książka znika migiem. 

Jeśli nie macie za dużo czasu, a chcecie podnieść sobie morale życiowe, poczuć się jak w baśni dla troszkę starszych niż 3-7 lat, to polecam, miła, szybka i ciepła lektura, szczególnie w taki zimny i nieprzyjemny czas.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...