Nie trzeba być mistrzem analizy, żeby przewiedzieć awanturę.
Młody warszawski student architektury, Piotr Ochocki, zamierza spędzić swoje wakacje w Bedryczanach, zasiedlonej przez Ukraińców i Polaków wsi na Kresach, a domu rodzinnym swojej nieżyjącej matki. Znajduje miły dach nad głową w dworku u przyjaciółki matki - pani Marii, która mieszka w nim razem z dorastającą pannicą, córką, Martą. Marta jest śliczną szesnastoletnią blondynką i beznadziejnie zadurza się w Piotrze. On natomiast pada pod czarem pieśni zasłyszanej przez przypadek w cerkwi, a ujrzawszy właścicielkę anielskiego głosu - piękną Ukrainkę Swietę, wpada całkowicie w sieć młodocianej pierwszej miłości.
Jest rok 1939. Hitler szykuje wątpliwą niespodziankę nie tylko narodowi polskiemu, ale i całemu światu, a Ukraińcy widzą swoją szansę na wolny kraj, nawet po trupach. Trupach własnych sąsiadów. Trupach polskich.