Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioł Nocy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioł Nocy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 marca 2014

Brent Weeks - Poza Cieniem

9/10

Być królem znaczy zaakceptować fakt, że inni zapłacą za twoje porażki, a nawet za twój sukces.

 Kylar Stern związany przymusem małżeństwa nie może poświęcić się dla swojej miłości, a ta, która go spętała tym węzłem ucieka przed nim do Oratorium, żeby szkolić się a przede wszystkim uniknąć gniewu swojego gwałtem poślubionego męża. 
Elene, miłość Kylara, także podąża śladami za Viridianą, tą która odebrała jej ukochanego.
Logan Gyre, król, który złożył hołd lenniczy uzurpatorce, której ambicją jest władza i uwielbienie i parę innych dość przyziemnych rzeczy, prowadzi swoje wojska do zwycięstwa i całkowitego odbicia Cenarii. Pragnie oczyścić swój kraj z najeźdźców i zniszczyć Khalidorczyków.
Nowy Król-Bóg na północy snujący dalekosiężne plany zmiany brutalnych prastarych tradycji swojego ludu, sięga po moc Obcych, który szczelnie go oplata.
Buntowniczy Wurdmeisterowie z Neph Dadą na czele chcą wynieść Króla Najwyższego dzięki wskrzeszonej Khali.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Brent Weeks - Droga Cienia

8/10

Życie jest puste - wypowiedział dla niej sztywną formułkę. - Życie jest bezwartościowe, bez znaczenia. Życie to ból i cierpienie. Oszczędzę cię, jeśli pozwolę ci umrzeć.

Za Brenta Weeksa i jego Drogę Cienia chciałam zabrać się już dość dawno, choć tak jakoś, pomimo wysokiej pozycji na liście 'do przeczytania', wciąż miałam coś 'ciekawszego' do przejrzenia. W końcu dojrzał.

W życiu nie chodzi o prawdę, ale żeby wykorzystać jak najlepiej to, co się ma.

W I tomie cyklu o Aniele Nocy błądzimy za autorem po Norach. Lichej, jeśli nie najlichszej dzielnicy, gdzie nie trudno spotkać podwórkowych 'mafiozów' zastraszających innych dla własnych pokątnych zysków, morderców, złodziei, czy nastoletnie dziwki. A wszystko to zupełnie nieupiększone, biedne dzieci kradnące okruchy i płacące haracz starszym zabijakom tylko po to, żeby przetrwać kolejny dzień.
Merkuriusz, którego historia wywodzi się od najniższych warstw z Nor, zabiedzony dzieciak obawiający się, słusznie zresztą, o życie własne oraz dwójki przyjaciół, postanawia, że nie będzie się więcej bać. Ucieleśnieniem jego marzeń o wolnym i potężnym człowieku jest staje się siepacz - płatny zabójca, Durzo Blint. Chłopiec jest w stanie zrobić bardzo wiele, żeby zostać jego uczniem, ponieważ to właśnie ta postać jest nadzieją. Nadzieją na lepsze życie, życie bez strachu i zemstę. A Merkuriusz pragnie tylko jednego - spokojnego życia bez ciągłego oglądania się za plecy w każdej ciemniejszej uliczce.

Z podziękowań:
Sięgacie po książkę autora, którego nigdy się nie czytało, to pewien akt wiary. Oto moja propozycja: daj mi kilka stron, a ja Ci zagwarantuję pełen odjazd.

Tak zdaję sobie sprawę, że to trochę dziwne, ale przeczytałam podziękowania. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że żal już było mi się rozstawać z książką, a może to tylko taki impuls, praktycznie nigdy tego nie robię, ale, z drugiej strony, nie znalazłabym tych słów od Brenta Weeksa. Być może same w sobie stanowią jakąś przechwałkę, ale trudno się z nimi nie zgodzić. Uwierzcie mu nie rzucił słów na wiatr.

Brent Weeks w Drodze Cienia przedstawił wspaniały świat. W dodatku nie upiększał go ślicznymi paniami i panami książętami na włościach, a wręcz przeciwnie. Ukazał nam świat od okrutnej strony biedy, zakłamania, lewych interesów, świata, w którym poklask należy się tym, którzy mają siłę i korzystają z niej zastraszając, wymuszając, czy nawet zabijając dla 'przykładu', żeby tylko osiągnąć swój cel. 

Pierwsza księga trylogii to dość opasła lektura, ale czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Fabuła wciąga od pierwszej strony i właściwie trzyma do końca (heh aż do podziękowań włącznie ;p jak widać z powyższego). Autor ma ten miły dar lekkiego pisania, bez zbędnych otoczek słownych, bez opisów nieprzydatnych scenerii czy kroju sukienki ostatniej królowej. Można powiedzieć, że w książce akcja toczy się nieprzerwanie. 

Brent Weeks stworzył dla swoich czytelników ogromny, rozbudowany świat, który tylko w niewielkiej części poznajemy z 'autopsji', ponieważ sama historia toczy się w jednym. głównym otoczeniu, w kilku dzielnicach, ale z różnych elementów, głównie rozmów postaci, czy wspomnień, zdajemy sobie sprawę z rozległości tego świata, różnorodnych ras go zamieszkujących, a z tym wszystkim łączy się cała oprawa, wierzenia, języki, tradycje. Strasznie ciekawa jestem kolejnych części. W tym całym świecie poznajemy przeróżne postaci, lepsze, gorsze, nijakie, ale każda z nich niewątpliwie jest dobrze wykreowaną osobą, którą można obdarzyć konkretnymi emocjami, a potem, albo zawieść się na swojej opinii, albo mile rozczarować, lub po prostu zostać przy swoim. Autor trafnie ujął i opisał rozterki młodych bohaterów jak również wątpliwości tych starszych z karbem doświadczenia.
Sceny batalistyczne, których tu niemało, są napisane jasno i wyraziście. Dobrze oddają poświęcenie bohaterów, czy tchórzostwo innych.

Książkę czytałam z wielką przyjemnością.

Człwiek docenia, że żyje, kiedy jest tak blisko śmierci.


Książka bierze udział w wyzwaniach: CZYTAM FANTASTYKĘ

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...