Jarle Klepp jest przeciętnym, nieprzeciętnym siedemnastolatkiem mieszkającym w niewielkim miasteczku w Norwegii. Jest przeciętnym nastolatkiem - zbuntowanym, odrzucającym zasady i gnuśną muzykę, zachwycającym się wolnością, mocniejszymi brzmieniami i seksem. Ale Jarle jest też w pełni nieprzeciętnym nastolatkiem, bo kto z nas był kiedykolwiek przeciętny? Wszyscy byliśmy sobą i w swoim mniemaniu wielkim indywidualnym istnieniem, które nie poddawało się konwenansom. Byliśmy po prostu SOBĄ. I tak jest, lub bardzo chce być Jarle Klepp.
Wbrew pozorom życie Jarlego nie stanowi łatwego, przyjemnego i buntowniczego ciągu ciekawych wydarzeń i historii. Jego życie to pasmo niebotycznych wzlotów i tym bardziej bolących upadków, bo i wysokość radości niebagatelna, a co innego spaść z parteru niż z potężnego wieżowca.
Nasz bohater zmaga się z codziennymi problemami własnego podwórka jak i z wielkimi problemami świata, polityki i zagrożeń naturalnych, a w tym wszystkim dochodzi uczucie. Miłość, która, jak zawsze, nic sobie nie robi z zasad, reguł, opinii, czy rządów. A Jarle musi podejmować decyzje, które, jak pewnie wiecie, nie będą naiwnie proste, a raczej skomplikują i utrudnią mu życie w najgorszy możliwy sposób.