8/10
No i kolejna post-apo za mną, a miałam sięgnąć po coś odmiennego ;p
Umysł ludzki niezdolny jest do trwania w tragicznym nastroju, przypomina pod tym względem feniksa, co się odradza z popiołów.
Bill Masen budzi się, jak zwykle, o poranku w szpitalu. Trochę rozgoryczony przejściem nad ziemią niesamowitego zjawiska, przelotu komet nad ziemią, które rozjarzyło niebo całego świata pięknym zielonym światłem. Zdenerwowany raz p raz naciska przycisk przywołujący pielęgniarki, które, z pewnością, po obfitującej w nietypowe wydarzenia nocy zaspały na jego poranny posiłek. A wszystko przez 'wredne chwasty'. Bill pracował na fermie tryfidów, jako biolog, którego zadaniem było wycisnąć z tych dziwacznych z lekka zmutowanych roślin najwięcej dobroczynnych substancji dla człowieka i jego inwentarza. Niestety, pech chciał, że pomimo bycia fantastycznym zielskiem pełnym dobrych witamin posiadały nader trującą przypadłość - wić z jadem, którą chętnie atakowały wszystko co się poruszało. I to właśnie przez to, że parę dni wcześniej został potraktowany przez jedno zielsko taką właśnie wicią, leżał teraz z oczami obwiązanymi bandażami po operacyjnymi i nie mógł oglądać przedstawienia natury. Zły wciąż czekał na spóźniającą się służbę medyczną kiedy w końcu zrozumiał, że nikt, zupełnie nikt do niego nie przyjdzie.